piątek, 27 grudnia 2013

opowiadanie 1 i 2 rozdz......


„Podjęcie decyzji”
-Mamo……. jestem zawołała Jo
-Dobrze, czy mogłabyś przyjaść do kuchni?
-OK, tylko wezmę prysznic
-Czekam!!!
Co mama chce mi powiedzieć? myślała Jo idąć do łazienki. Wykąpała się i przyszła do mamy:
-Jo podjąłam z tatą bardzo ważną decyzję….
-O Boże…..chyba się nie rozwodzicie?????!??!?!
-Ha ha nie……
-To co???
-Uff to dobrz…… jak to ? gdzie?
-Do Waszyngtonu
-Co???
-Myślałam, że się ucieszysz>>>
-Ja miałam się ucieszyć???? Mam zostawić moje przyajciółki i chłopaka???
-Przecież będą mejle
-To nie to samo. Nigdzie nie jade!!!!
-Ale…..
-Nie…. nie jadę!!!(Jo wybiega z kuchni płacząć)





Ważna rozmowa z przyjaciółką”
Jo wybiegła z domu i idąc do swojej przyjaciółki Martiny rozmyślała:
„Jak mama mogła mi to zrobić”, „mam zostawić to wszystko, moje życie”.Doszła do Tini:
-Jo co się stało?
Josephine wybuchła płaczem i opowiedziała Martnie całą historię z wyprowadzką.Tini na to:
-No to kiepsko
-Powiedz jak mam zostawić Davida?
-Znajdziesz sobie nowego
-Ale ja kocham Davida (wybucha płacze…m)
-Naprawdę nie wiem jak mam cię pocieszyć
-Szkoda……
-A kiedy wyjeżdżacie?
-Chyba za miesiąc odpowiedziała Jo
Wtem do pokoju Martiny  wtargnęła jej siostra Ludmilla .
Ludmi chodzi do trzeciej liceum, jest ładna, ale Tini  uważa , że Ludmilla jest mądralą bo się dobrze uczy. Ludmilla  zapytała Jo:
-Co się stało Jo?
Tini widząc zaczerwienione oczy Jo odpowiedziała:
-Ona  się wyprowadza
-Naprawdę?Gdzie?
-Do Waszyngtonu
-Wow, naprawdę tam są najlepsze uniwersytety
-Ludmilla , nie pogrążaj się
-Ale co ja robię?
-Ah nic nic
Ludmilla miała wychodzić, gdyż przypomniała sobie po co przyszła:
-Zapomniałabym mama woła na naleśniki
Jo mina ,się uśmiechnęła lubiła naleśniki robione przez panią Blue.
-Zaraz przyjdziemy
-Dobrze
Przyjaciółki poszły do kuchnia gdzie siedziała Ludmilla  i jej bracia Leon i Diego. Wszyscy zajadali naleśniki więc Martina  i Jo też sobie zjadły. Gdy skończyłu poszły do biblioteki w domu Tini  i zaczęły poważną rozmowę:
-Kiedy zamierzasz powiedziec Jacobowi
-Jutro się z nim spotykam idziemy na łyżwy
-Chcesz żebym poszła z wami?
-Nie, nie musisz
-Aha to jak wolisz
-Będę już wrzacała do domu pewnie mama się martwi
-Dobrze trzymaj się, pa
-Pa
Jo pobiegła do domu, bo było zimno, w końcu jest zima. Jaki przybiegła próbowała wejść tak , żeby mama jej nie widziała.
Ale ją widziała………

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz